Marzenia o wielkiej piłce
Na marsz w górę przyszło czekać kibicom długie lata. W końcówce lat 80-tych grono zapaleńców pomyślało o stworzeniu solidnej drużyny, która z powodzeniem mogłaby pokazać się na wyższym szczeblu. Pierwszym znacznym sukcesem był awans Okocimskiego do klasy międzyokręgowej tarnowsko-nowosądeckiej wiosną 1990 roku. Drużyna z Brzeska przebojem zaliczyła sezon 1990/91 zajmując pierwsze miejsce w tabeli i awansując tym razem do III ligi. Drużyna pod wodzą trenera Ryszarda Słowika (zastąpił na kilka kolejek przed końcem grającego szkoleniowca Ireneusza Salamona) oparta była głównie na własnych wychowankach oraz kilku bardziej doświadczonych graczach z regionu tarnowskiego (Tadeusz Stachura i Dariusz Bojdo z Tarnovii Tarnów, czy powracający po okresie gry w III-ligowej Wisłoce Dębica najskuteczniejszy strzelec drużyny Marek Kozub). Warto wspomnieć, że to właśnie w tamtym czasie debiuty w seniorskim zespole Okocimskiego zaliczyli 16-letni wychowankowie Rafał Policht oraz Tomasz Trestka, którzy przez lata stanowili o sile brzeskiej jedenastki. Feta z okazji awansu przypadła na mecz ostatniej kolejki z Gościbią Sułkowice. Nie brakowało radości i świętowania, a sukces ten był zapowiedzią zbliżających się tłustych lat przy Okocimskiej 34.

W 2 lata awans do II ligi
Wymagania związane z grą na szczeblu III ligi zmusiły kierownictwo klubu do szukania wzmocnień dla drużyny beniaminka. Skupiono się na zawodnikach z regionu. Z Unii Tarnów pozyskano m.in. bardzo doświadczonych Krzysztofa Chlewskiego i Piotra Foszcza. Z innego tarnowskiego klubu Metalu sprowadzono Pawła Klicha, a z Tamelu rutynowanego bramkarza Wiesława Opozdę. Na wiosnę sprowadzono także powracającego z Wysp Owczych byłego napastnika Tarnovii i Stali Rzeszów Stanisława Sroczyńskiego. W pierwszym sezonie gry w III lidze drużyna Okocimskiego okazała się ligowym średniakiem i zajęła 9 miejsce w ligowej tabeli. W styczniu 1992 roku stanowisko trenera objął Stanisław Zapalski. To właśnie on przystąpił do budowania solidnej drużyny i po blisko półtorarocznej pracy w Brzesku odszedł z klubu w niecodziennych okolicznościach w chwili gdy Okocimski miał już pewny awans do II ligi. Przez telefon otrzymywał on pogróżki od kibiców Cracovii i w trosce o siebie i własną rodzinę złożył rezygnację.

Przed rozpoczęciem sezonu 1992/93 nikt w klubie nie zakładał awansu do II ligi, mimo że po debiucie na wyższym szczeblu drużyna wyraźnie okrzepła. Kadrę wzmocniono na pozycji bramkarza. Do Brzeska sprowadzono doświadczonego Marka Holochera, który miał za sobą występy w ekstraklasowej Wiśle Kraków, Hutniku czy Cracovii i jak się później okazało na kilka ładnych lat związał się z brzeskim klubem (po zakończeniu kariery również jako asystent trenera).
W optymistycznych prognozach spodziewano się miejsca w pierwszej czwórce zespołów. W rundzie jesiennej piłkarze Okocimskiego spisywali się bardzo dobrze i na półmetku rozgrywek mieli tylko 3 punkty straty do lidera tabeli – Cracovii. Przełomowym momentem było zwycięstwo w sobotę wielkanocą 1993 roku z najgroźniejszym rywalem „Piwoszy” Cracovią 2:1 (1:0). Wykorzystując nierówną formę „Pasów” Okocimski usadowił się na pozycji lidera na 9 kolejek przed końcem sezonu i nie oddał jej już do końca rozgrywek. 19 czerwca można było już świętować awans piłkarzy do II ligi po zwycięstwie nad Izolatorem Boguchwała 2:0 (1:0). Po zakończeniu trzecioligowych zmagań piłkarze Okocimskiego mieli zaledwie cztery tygodnie na przygotowanie się do II-ligowych rozgrywek.

Powolna budowa marki
Inauguracja II ligi wypadła w Brzesku-Okocimiu 25 lipca 1993 roku. Było bardzo odświętnie i uroczyście. Koncertowała orkiestra dęta Okocimskich Zakładów Piwowarskich, a przemówienie odczytał ówczesny prezes klubu Mieczysław Mietła. Drużyna otrzymała liczne puchary i dyplomy. Do zespołu pozyskano kilku nowych graczy. Drużynę zasilili m.in. zawodnicy z Ukrainy: Wałerij Łachmaj i Serhij Rajko, znany obrońca Piotr Nazimek mający za sobą występy w I-ligowych zespołach Cracovii i GKS-u Katowice oraz środkowi: Tomasz Szczepański (Sandecja, a ostatnio Wisłoka) i Krzysztof Szopa (Garbarnia Kraków).

Swoje zmagania „Piwosze” rozpoczęli od dwóch bezbramkowych remisów z Hutnikiem Warszawa u siebie i na wyjeździe z zespołem Błękitnych Kielce. Pierwszą w historii bramkę w II lidze dla naszego klubu zdobył Tomasz Trestka w 40 minucie meczu przeciwko Avii Świdnik. W dalszej części rozgrywek gromadzenie punktów przychodziło „Piwoszom” z wielkim trudem. Po rundzie jesiennej zajmowali oni zaledwie 14 pozycję (na 18 zespołów), a z funkcji trenera zrezygnował Janusz Sputo. Na wiosnę zespół pod wodzą dotychczasowego asystenta Ukraińca Eugeniusza Kamińskiego prezentował się równie przeciętnie. Lepsze mecze przeplatał słabszymi, jednak co najważniejsze na koniec sezonu udało się zachować miejsce gwarantujące utrzymanie w lidze. Zmiany kadrowe były nieuniknione.
Warto dodać, że we wrześniu 1993 roku klub świętował jubileusz 60-lecia istnienia, a głównym punktem obchodów był pokazowy mecz pierwszej drużyny Okocimskiego z Orłami Górskiego.

O krok od awansu do Ekstraklasy
Latem 1994 roku zespół Okocimskiego objął dobrze znany w środowisku trenerskim Aleksander Brożyniak. W kadrze drużyny pojawiło się kilku obiecujących zawodników. Pozyskano m.in. utalentowanego Rafała Niżnika (Igloopol Dębica), z Sandecji Nowy Sącz przyszedł Krzysztof Orzeł, zaś z MZKS Wasilków doświadczony bramkarz Lucjan Trudnos. Runda jesienna w cale nie zapowiadała aż tak dobrych rezultatów. Na półmetku „Piwosze” zajmowali zaledwie 14 pozycję w tabeli II ligi grupy 2. Początkiem stycznia funkcję pierwszego trenera przejął pochodzący z Podlasia Witold Mroziewski. W swojej dotychczasowej karierze mógł on się pochwalić grą w takich klubach jak: Mazur Ełk, AZS Biała Podlaska czy Włókniarz Białystok (do 1984 roku). W tym ostatnim klubie przeszedł wszystkie szczeble trenerskie. W sezonie 1993/94 prowadził pierwszoligową Jagiellonię Białystok. – Zarząd klubu postawił mi konkretne zadanie utrzymania zespołu w II lidze, wspólnie z zawodnikami będziemy próbowali to osiągnąć – powiedział trener Mroziewski w jednym z wywiadów. W przerwie zimowej sprowadził do klubu kilku zawodników ze swoich okolic, m.in. Roberta Sakowicza (Mazur Ełk), który na lata stał się podporą Okocimskiego.

Gra jego podopiecznych przeszła jednak oczekiwania wszystkich kibiców. Okocimski stał się postrachem faworytów. Warto wspomnieć chociażby, że „biało-zieloni” mieli na swoim rozkładzie chociażby późniejszych pierwszoligowców: GKS Bełchatów i Siarkę Tarnobrzeg. Ostatecznie zespół uplasował się na czwartym miejscu w tabeli, co do dnia dzisiejszego pozostaje najlepszym wynikiem w historii klubu. – Wywalczyliśmy to miejsce w przyzwoitym stylu. Graliśmy piłkę bardziej ofensywną niż w rundzie jesiennej – wymagało to postawy i charakteru zawodników i samych umiejętności technicznych, oceniam, że 25-30% co pozwoliło nam na przeciwstawienie się na bardziej ofensywny styl gry – podsumował na zakończenie trener Mroziewski.

Postrach w Pucharze Polski
Dobra postawa czołowego gracza Okocimskiego Rafała Niżnika nie uszła uwadze działaczy Ekstraklasowego ŁKS-u Łódź, którzy w przerwie letniej przed sezonem 1995/96 pozyskali tego utalentowanego pomocnika. „Piwosze”, dla których był to trzeci sezon w roli drugoligowca z trudem zdobywali punkty. Przede wszystkim szwankował atak, a co za tym idzie brzeszczanie zdobywali bramek jak na lekarstwo. Końcówka rundy jesiennej wlała jednak nieco optymizmu. Kilka wygranych z rzędu (między innymi w derbach z Unią Tarnów 2:1 oraz Jagiellonią Białystok 3:1) pozwoliło ostatecznie na zajęcie 10 miejsca na półmetku rozgrywek II ligi. Znacznie lepiej podopieczni trenera Mroziewskiego radzili sobie w Pucharze Polski. Po pokonaniu niżej notowanych Karpat Krosno 2:0 oraz Nafty Jedlicze 2:1 „Piwosze” awansowali do 1/16 finału, gdzie przyszło im podejmować ekstraklasowy ŁKS Łódź. W ekipie łodzian, oprócz występującego niedawno w Okocimskim Rafała Niżnika liczna publiczność mogła ujrzeć takie sławy polskiej piłki jak Marek Saganowski, Marcin Mięciel, Zbigniew Robakiewicz, Marek Chojnacki, Witold Bendkowski, czy Tomasz Lenart. W środę 25 października 1995 roku po bardzo dobrym meczu Okocimski pokonał gości z Łodzi 2:1 po bramkach Rafała Polichta oraz Piotra Pomorskiego. Dzięki temu piłkarze z Brzeska powtórzyli najlepszy wyczyn swoich kolegów z lat 50-tych i awansowali do 1/8 finału.

Tam na „Piowszy” czekała już ekipa drugoligowych Szombierek Bytom. Niestety zimowa aura 18 listopada 1995 roku nie sprzyjała gospodarzom, którzy ulegli Szombierkom 0:2. Warto dodać, że tamto spotkanie poprowadził jako sędzia Michał Listkiewicz, późniejszy prezes PZPN.
5 maja 1996 roku doszło do spotkania, które na pewno na długo zapisze się w pamięci wszystkich kibiców. Otóż tego dnia na boisku przy Okocimskiej nasi piłkarze zmierzyli się z drużyną Wisły Kraków. Mecz obserwowało około 5 tysięcy widzów, z czego około 2 tysiące stanowili kibice z Krakowa! Niestety liczna publiczność nie mogła oglądać dobrego widowiska ze strony Okocimskiego, który poległ 0:3.

W całym sezonie jedenastka z Brzeska zaprezentowała się znacznie poniżej oczekiwań wszystkich sympatyków i zajęła dopiero 10 lokatę w tabeli z 46 punktami na koncie.
Ekstraklasowe aspiracje vs wizja sponsora = koniec II ligi
Przed sezonem 1996/97 funkcję trenera objął Ireneusz Adamus (poprzednio Cracovia Kraków). Nowy szkoleniowiec w przedsezonowych zapowiedziach dosyć wysoko stawiał swoim zawodnikom poprzeczkę. Uważał on, że wzmocniony zespół Okocimskiego (pozyskanie Piotra Gruchały z Cracovii, Grzegorza Krupy z Hutnika Kraków, Dariusza Żurawia z WKS Wieluń oraz duetu z Hetmana Zamość: Mariusza Pliżgi i Andrzeja Pidka) ma szansę powalczyć o awans do Ekstraklasy. Trener twierdził, że klub jest do tego organizacyjnie i finansowo przygotowany. Nasi piłkarze zanotowali kilka zwycięstw, ale w większości przydarzyły im się głupie wpadki. W pewnym momencie drużyna znalazła się na 12 miejscu w tabeli. Momentem przełomowym stało się wysokie zwycięstwo nad Świtem N. Dwór 5:0. Nastąpiła fala dobrych wyników czego efektem była 4 lokata. W końcówce rundy „Piwosze” spuścili nieco z tonu i wylądowali ostatecznie na bezpiecznym 8 miejscu. W przerwie zimowej do zespołu dołączyli m.in. Sebastian Łukiewicz z Hetmana Zamość i powracający z Wawelu Kraków Tomasz Trestka. Wiosna rozpoczęła się od czterech kolejnych remisów dzięki czemu OKS obsunął się w tabeli o trzy miejsca. W kolejnych trzech spotkaniach zwyciężali już brzeszczanie i awansowali na 5 miejsce. Do końca sezonu Okocimski „przeplatał” dobre mecze słabszymi i zajął w sezonie 1996/97 dobre 6 miejsce.

Tuż przed rozpoczęciem kolejnego sezonu 1997/98 nowym szkoleniowcem piłkarzy został Aleksander Brożyniak. Sprowadził on m.in. Krzysztofa Filipczaka, Marcina Manelskiego i Łukasza Hermaniuka. W trakcie rundy jesiennej zespół opuścił Dariusz Żuraw, który wybrał ofertę ekstraklasowego Zagłębia Lubin. OKS rozpoczął jak zwykle średnio. Plasował się w środku stawki drugoligowców. Mniej więcej w środku rundy jesiennej nastąpił wyraźny spadek formy naszych piłkarzy. Ich słaba gra spowodowała, że spadli w tabeli na 16 miejsce. Jednakże do końca utrzymali dobry poziom i wspięli się na 11 lokatę. Zimą zespół wzmocnili: Marcin Włódarczyk, Andrzej Białek i pierwszy czarnoskóry gracz w historii klubu Kameruńczyk Roger Mouyeme. Bardzo dobrym posunięciem okazało się sprowadzenie do Brzeska Andrzeja Białka z Siarki Tarnobrzeg. W 15 meczach r. wiosennej zdobył on aż 10 bramek. Forma futbolistów nie ulegała większym zmianom. Wciąż utrzymywali się oni środku stawki. Mecz zapewniający naszym zawodnikom drugoligowy byt ze świeżo upieczonym pierwszoligowcem GKS-em Bełchatów zakończył się zwycięstwem brzeszczan 1:0. Było to ostatnie spotkanie Okocimskiego na własnym boisku w rozgrywkach II ligi. Dzięki remisowi 1:1 w ostatnim spotkaniu z Wawelem w Krakowie piłkarze z Brzeska zakończyli rozgrywki na 9 miejscu.

Dosłownie na 2 tygodnie przed rozpoczęciem rozgrywek sezonu 1998/99 w mediach gruchnęła wiadomość, że strategiczny sponsor piłkarzy – Browar Okocim S.A., którego głównym akcjonariuszem w spółce został duński Carlsberg zrezygnował z dalszego wspomagania zespołu. Mający za sobą okres przygotowawczy piłkarze nagle rozpoczęli szukać nowych pracodawców. Drużyna została wycofana z rozgrywek II ligi grupy 2. Wszystko to stało się w przededniu jubileuszu 65-lecia istnienia Okocimskiego Klubu Sportowego.
31 lipca 1998 roku kibice w sile blisko 2 tysięcy zorganizowali wiec żałobny przed bramami brzeskiego browaru. Demonstracja trwała ponad 2 godziny. Mimo sporych sił policyjnych ściągniętych do ochrony miejsca, wszystko odbyło się w spokojnej atmosferze, a zgromadzeni sympatycy Okocimskiego ograniczyli się do wznoszenia haseł i demonstrowania swojego zadowolenia. W ramach protestu ostentacyjnie wylewano piwo Okocim. Pojawiły się transparenty: „Głupota nie zna granic”, „Siatka 150 kibiców, piłka nożna 1500 kibiców”, czy „Browar w roli kata, kibice chcą piłki”. Domagano się również spotkania z przedstawicielami zarządu, jednak nikt nie reagował na okrzyki ludzi. Wreszcie wyrażono zgodę na wpuszczenie na teren browaru trzyosobowej delegacji kibiców, a spotkanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Prezes klubu Mieczysław Mietła odmówił komentarza, a rzecznik browaru w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że umowa sponsoringowa została wypowiedziana Okocimskiemu już w lutym 1998 roku, czyli na pół roku przed zakończeniem sezonu. Umówiono się na kolejne zebranie w ciągu kilku najbliższych dni, a wiec został zakończony. Serial z wycofaniem drużyny z rozgrywek II ligi trwał jeszcze przez kilka tygodni. Wreszcie władze browaru podczas spotkania z kibicami ujawniły wydatki na sekcje sportowe. Utrzymanie sekcji piłkarskiej kosztowało klub około 2 miliony złotych rocznie, przy czterokrotnie mniejszych nakładach na siatkówkę. Browar zrezygnował z finansowania drużyny piłkarskiej, która została zmuszona do wycofania się z II ligi. Taką decyzję podjął szef browaru i prezes Okocimskiego – Mieczysław Mietła. We wrześniu miało odbyć się zebranie organizacyjne zarządu klubu oraz walny zjazd członków. Za rok „Piwosze” mieli przystąpić do rozgrywek IV ligi.

Ostatecznie do Walnego Zebrania Członków doszło 9 listopada 1998 roku, ale frekwencja zawiodła. Obecnych było raptem 44 spośród ponad 250 zrzeszonych w klubie członków. Zarząd tłumaczył się, że decyzja o wycofaniu drużyny była podyktowana zaistniałą sytuację finansową. Wobec braku własnych funduszy, przy braku sponsoringu ze strony browaru zadania i plany przerastały możliwości klubu. Próby pozyskania nowych sponsorów, którzy byliby w stanie udźwignąć ciężar finansowania drużyny również zakończyły się fiaskiem. Z sali padł zarzut, że znalazły się pieniądze na sekcję siatkówki, a zabrakło dla piłkarzy. Prezes Mietła zdementował plotkę, że browar nie ma pieniędzy. O sposobie rozdysponowania środków na poszczególne sekcje zadecydował jednak sam browar. Zebrani udzielili byłemu zarządowi absolutorium. Prezes Mieczysław Mietła oraz wiceprezesi Krzysztof Baran i Tadeusz Mardoń złożyli rezygnacje. W wyniku wyborów uzupełniających powołano nowych członków zarządu: Piotra Nazimka (były piłkarz, trener młodzieży w klubie), Józefa Gawenda (II trener siatkarzy) oraz Józefa Zydronia (trener tenisa ziemnego). Po ukonstytuowaniu się zarządu wybrano również nowego prezesa, a został nim Bogdan Radzięciak.

