Reaktywacja piłki seniorskiej w Brzesku. Trudne początki
Przez rok w Brzesku nie istniała piłka nożna na poziomie seniorskim. W zaistniałej sytuacji skoncentrowano się na szkoleniu młodzieży. Bezpośrednie zaplecze dorosłej drużyny stanowiła ekipa juniorów starszych, która dowodzona przez trenera Ireneusza Salamona w niezłym stylu awansowała do rozgrywek wojewódzkich. Sam klub mimo braku zadłużenia nie posiadał sponsora. Ze wsparcia wycofał się browar, a miasto nie myślało wydać na Okocimski ani złotówki więcej. Jedyną nadzieję pokładano w drobnych przedsiębiorcach, którzy zadeklarowali wpłaty na rzecz piłkarzy.

Znaczna część tej ekipy stanowiła w sezonie 1999/00 kadrę reaktywowanej drużyny Okocimskiego, która po rocznej banicji rozpoczęła rywalizację na poziomie IV ligi małopolskiej. Do Brzeska powrócili również gracze z przeszłością drugoligową mający ważne umowy z klubem. Tak oto w piwnym grodzie ponownie znaleźli się m.in. Tomasz Szczepański, Sławomir Kwiek, Krzysztof Filipczak, Robert Poskrobko, Łukasz Hermaniuk, Mariusz Marek, Robert Sakowicz, Krzysztof Orzeł, Arkadiusz Zając, Piotr Turkiewicz czy Tomasz Trestka. Wspomnianemu wcześniej Ireneuszowi Salamonowi powierzono rolę szkoleniowca pierwszej drużyny. Mimo rozbudzonych ambicji początki w wykonaniu „Piwoszy” były bardzo kiepskie. Zespół grał znacznie poniżej swoich możliwości, a pierwsze zwycięstwo brzeszczanie zanotowali dopiero w 11 kolejce pokonując MZKS Alwernia. W obliczu słabej postawy drużyny i jej słabych wyników pracę stracił dotychczasowy szkoleniowiec „Piwoszy” Ireneusz Salamon, a zastąpił go na tym stanowisku Piotr Nazimek. Rundę jesienną futboliści z Brzeska zakończyli na 11 miejscu mając w dorobku 21 punktów. W rundzie wiosennej Okocimskiemu szło znacznie lepiej i dzięki dobrej grze, a co najważniejsze konsekwentnemu gromadzeniu punktów ostatecznie zakończył sezon 1999/00 na 6 miejscu z 56 punktami.

Dwie grupy IV ligi – przeklęte baraże
W sezonie 2000/01 rozgrywki IV ligi małopolskiej postanowiono podzielić na dwie grupy. Tym samym Okocimski był jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa w IV lidze tarnowsko-nowosądeckiej. Skład zespołu nie uległ większym zmianom. O pierwsze miejsce w lidze „Piwoszom” przyszło rywalizować zespołem Victorii Witowice Dolne, która po rundzie jesiennej przewodziła stawce z przewagą 1 punktu nad brzeszczanami. Wiosną w bezpośrednim meczu, na własnym boisku Okocimski rozgromił Victorię aż 4:0. Prowadzenia w tabeli nie oddał już do końca i mając na koncie 64 punkty mógł się przygotowywać do baraży o III ligę. W nich „Piwosze” zmierzyli się ze zwycięzcą IV ligi krakowskiej – Świtem Krzeszowice. W pierwszym spotkaniu rozegranym 20 czerwca 2001 roku w Krzeszowicach padł remis 1:1 (bramkę dla OKS-u zdobył Piotr Turkiewicz). W rewanżu 4 dni później w obecności ok. 2500 widzów znów zanotowano remis 2:2. Bramki Turkiewicza i Orła nie wystarczyły aby to Okocimski mógł cieszyć się z awansu.

Sytuacja powtórzyła się rok później. Mimo, że Okocimski był już zgoła inną drużyną (klub opuścili Szczepański, Filipczak, Orzeł, Poskrobko i Zając, a nowym trenerem piłkarzy został Jerzy Buś) to po raz kolejny zwyciężył rozgrywki IV ligi grupy wschodniej. Nikt przed sezonem nie wyobrażał sobie, że ten zespół jest w stanie powtórzyć osiągnięcie z poprzedniego sezonu. A jednak młodzi zawodnicy skutecznie wspierani Robertem Sakowiczem i Sławomirem Kwiekiem potrafili dzielnie walczyć w IV lidze. Po rundzie jesiennej Okocimski prowadził mając 29 punktów. W końcowym rozrachunku „Piwosze” wygrali swoją grupę mając 59 punktów i wyprzedzając o jedno „oczko” drużynę Biegoniczanki Nowy Sącz. Podobnie jak sezon wcześniej, brzeszczanie musieli walczyć o 3 ligę w barażach. Tym razem rywalem Okocimskiego była Skawinka Skawina. 19 czerwca 2002 roku zanotowano remis 1:1 (bramka Roberta Sakowicza), ale w rewanżu w Brzesku zdecydowanie wygrała Skawinka 3:1 (gol Sakowicza) i to ona awansowała do III ligi.

Kolejny sezon poświęcono na przygotowanie drużyny oraz klubu pod kątem ewentualnego awansu do wyższej ligi. W tym celu ściągnięto do Brzeska trenera Andrzeja Iwana, który na początku 2003 roku objął pieczę nad zespołem. Znany głównie z występów w krakowskiej Wiśle „Ajwen” zakończył premierowy sezon na 3 miejscu. Wszystko to miało być dopiero zapowiedzią trzecioligowych aspiracji. Na kolejny sezon klub z Brzeska pozyskał ogranych na ligowych boiskach Krzysztofa Paleja i Jarosława Dzięciołowskiego z Unii Tarnów, Marcina Manelskiego z Sandecji Nowy Sącz oraz utalentowanego Piotra Stawarczyka z rezerw Wisły Kraków. Do Okocimskiego powrócił również Daniel Policht z BKS-u Bochnia. Po wygraniu rozgrywek IV ligi „Piwoszom” po raz trzeci przyszło rywalizować w barażu o awans z przedstawicielem grupy krakowskiej – Kmitą Zabierzów. W Brzesku praktycznie rozstrzygnęły się losy dwumeczu, gdyż Okocimski zanotował jedynie remis 2:2. W rewanżu swój były klub pogrążył Krzysztof Filipczak i to Kmita mógł świętować awans do III ligi.

Warto odnotować, że 6 września 2003 roku Okocimski Klub Sportowy świętował jubileusz 70-lecia istnienia. Punktem kulminacyjnym obchodów rocznicy utworzenia klubu był mecz piłkarski pomiędzy drużyną „Piwoszy”, a krakowską Wisłą.

Do czterech razy sztuka. Czwartoligowiec pucharową rewelacją
Zaufanie działaczy Okocimskiego do trenera Iwana skończyło się w kwietniu 2005 roku. Pomimo niezłej rundy jesiennej i prowadzenia na półmetku rozgrywek zespołowi przytrafiła się seria kompromitujących porażek z niżej notowanymi zespołami co musiało poskutkować zmianą szkoleniowca. Na koniec sezonu zespół objął trener Zbigniew Kordela znany w regionie z pracy w tarnowskiej Unii, który wprawdzie nie zdołał już poprawić lokaty brzeskiego klubu w rozgrywkach ligowych (ostatecznie 3 miejsce), ale zdążył wygrać z Okocimskim Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim.

Sezon 2005/06 dla „Piwoszy” układał się rewelacyjnie. Brzeszczanie nie mieli sobie równych w rozgrywkach ligowych pewnie triumfując w grupie tarnowsko-nowosądeckiej. Warto dodać, że aż 25 meczów na 30 rozegranych kończyło się zwycięstwem Okocimskiego. Jedynie ekipa Glinika/Karpatii Gorlice była w stanie przeciwstawić się brzeszczanom na ich terenie wygrywając niespodziewanie 1:0, jednak w całym rozrachunku to faworyzowani gracze z Brzeska z przewagą 8 punktów zakończyli zmagania na pierwszym miejscu premiowanym awansem do baraży. Warto podkreślić niezwykłą skuteczność graczy Okocimskiego, którzy strzelili aż 87 bramek. Najlepszy strzelcem zespołu (po raz trzeci z rzędu) został Krzysztof Palej – zdobywca 25 goli. Popularny „Cyna” w ciągu trzech lat gry w Brzesku zdobył ponad 100 bramek pozostając niekwestionowanym liderem pod tym względem jeśli chodzi o najnowszą historię Okocimskiego.

Dużo większym echem odbiły się jednak występy na szczeblu centralnym Pucharu Polski, gdzie czwartoligowy Okocimski okazał się prawdziwą rewelacją. Po pokonaniu rezerw Górnika Łęczna oraz Ruchu Chorzów, „Piwosze” w 1/16 finału trafili na renomowany Lech Poznań. W pierwszym spotkaniu rozgrywanym w Brzesku w obecności około 3 tysięcy widzów gospodarze po heroicznej walce doprowadzili do remisu 3:3 (bramki Krzysztofa Paleja, Piotra Stawarczyka i Jarosława Dzięciołowskiego). Skazywany w rewanżu na pożarcie Okocimski pokusił się jednak o małą niespodziankę. Poznaniacy wyraźnie zlekceważyli niżej notowanych rywali i już od 26 minuty ku zaskoczeniu wszystkich przegrywali 0:1 po golu Sławomira Jagły. Taki stan rzeczy utrzymywał się aż do 72 minuty, kiedy to miejscowi zaczęli odrabiać straty zdobywając kolejno cztery gole, co tym samym pozwoliło uchronić Lecha od największej kompromitacji w dziejach klubu.

W barażu o III ligę przyszło się zmierzyć Okocimskiemu z mistrzem grupy zachodniej Puszczą Niepołomice. 21 czerwca 2006 roku w Brzesku miejscowi gracze odnieśli skromne zwycięstwo 2:1 (gole Sergiusza Kosteckiego i Rafała Bryla). Rewanż rozgrywany cztery dni później z pewnością na długo zapadł w pamięć brzeskim kibicom. Do przerwy Okocimski przegrywał bowiem 0:3, co premiowało ekipę z Niepołomic. Jednak po wejściu Sławomira Jagły losy rywalizacji się odwróciły. Dwa gole wspomnianego Jagły oraz trafienie Dariusza Karwata spowodowały, że to drużyna z Brzeska mogła cieszyć się z upragnionego awansu, na który wszyscy czekali aż siedem długich lat. Podobnie jak rok wcześniej, tak i tym razem Okocimski zapewnił sobie prawo startu w Pucharze Polski na szczeblu centralnym pokonując w finale wojewódzkim ekipę Fabloku Chrzanów.

Trudne początki na trzecioligowym froncie
Czasu na świętowanie nie było zbyt wiele. Należało zająć się przygotowaniami do nowego trzecioligowego sezonu 2006/07. Oczywiście w zespole beniaminka nieodzowne były wzmocnienia. Pozyskano więc doświadczonych Pawła Weinara i Tomasza Kozieła z Górnika Wieliczka, Roberta Stanulę z Hutnika Kraków. Trener Zbigniew Kordela postawił także na dobrze mu znanych z gry w tarnowskich klubach, a przed przyjściem do Brzeska grających w Stali Rzeszów Tomasza Ogara i Sławomira Matrasa. Z brzeskim klubem pożegnały się niektóre osoby od dawna związane z Okocimskim, jak choćby supersnajper wszechczasów Krzysztof Palej (Łukovia Łukowa), Paweł Pachota (Orkan Szczyrzyc), Marcin Manelski (LKS Uszew), czy Piotr Rojkowicz (LKS Gnojnik). Inauguracja dla beniaminka z Brzeska nie wypadła zbyt okazale. Wyraźna porażka z Kolejarzem Stróże w premierowym meczu była zapewne odbierana w kategoriach sporego zawodu. „Piwosze” humory swoim kibicom poprawili nieco w kolejnym meczu, gdy zadebiutowali w III lidze przed własną publicznością remisując 1:1 z Koroną II Kielce. Później nadeszła seria spotkań, które podopieczni trenera Kordeli przegrywali bardzo minimalnie, czasami wręcz pechowo, jak choćby 1:3 z Wisłoką w Dębicy, 1:2 z Hutnikiem w Krakowie i 1:2 w Rzeszowie z tamtejszą Stalą. Piłkarze Okocimskiego wyraźnie nie radzili sobie z presją i oczekiwaniami całego środowiska. Przełom i lepsze czasy miały nadejść niebawem.

Możnaby rzec, że zła karta odwróciła się po pucharowym meczu w ramach 1/16 finału na szczeblu centralnym, kiedy to po heroicznym boju, dwóch dogrywkach i serii rzutów karnych „Piwosze” polegli ostatecznie w pojedynku z pierwszoligową Wisłą Płock. Kapitalna postawa w tym meczu wlała jednak w serca brzeszczan nadzieję i wyzwoliła w nich dodatkową energię, którą wykorzystali w kolejnych spotkaniach ligowych. Cztery dni później przyszło pierwsze wyjazdowe zwycięstwo 1:0 odniesione na boisko w Busku Zdroju. Do końca rundy jesiennej, którą ostatecznie zawodnicy z miasta piwa zakończyli na niezłym ósmym miejscu, ekipa Okocimskiego nie przegrała żadnego spotkania, trzykrotnie zwyciężając i tyle samo razy remisując. Warto dodać, że biało-zieloni zapewnili sobie także awans do finału okręgowego Pucharu Polski.

W przerwie zimowej brzeski zespół zasilili powracający po kilku latach do macierzystego klubu Rafał Okas (Stal Sanok) oraz Daniel Policht (AAC Eagles Chicago). Z Okocimskim pożegnali się natomiast Paweł Weinar (Arka Gdynia), a także grupa piłkarzy, którzy zrezygnowali z gry: Rafał Bryl, Tomasz Grzyb, Daniel Pociecha oraz Mariusz Stawiarski. Później, w połowie kwietnia dołączył do nich także Sławomir Jagła, który wyjechał za granicę. Początek wiosny, podobnie jak i pół roku wcześniej nie był zbyt udany dla podopiecznych tarnowskiego szkoleniowca. Na wstępie zanotowali oni dwie porażki (z Kolejarzem 1:2 i Koroną II 0:3).
Sporą niespodziankę sprawili jednak w Wielką Sobotę 7 kwietnia 2007 roku, kiedy to na własnym boisku „Piwosze” pokonali zespół lidera – Motor Lublin 1:0. „Piwosze” ulegli jeszcze drużynie Wisłoki Dębica, by później zanotować aż trzy zwycięstwa z rzędu (nad Hetmanem, Hutnikiem i Stalą Sanok). Niezłą serię Okocimskiego przerwali piłkarze Stali Rzeszów zwyciężając w Brzesku 2:0, lecz kolejne występy drużyny z Brzeska były jeszcze bardziej udane. Biało-zieloni odnieśli aż siedem kolejnych wygranych (w tym z Unią Tarnów w finale Pucharu Polski na szczeblu TOZPN), co pozwoliło im na pewne utrzymanie w lidze. Ostatnie dwie kolejki ligowe piłkarze z Brzeska zakończyli z zerowym dorobkiem punktowym, jednak te niepowodzenia powetowali sobie w rozgrywkach pucharowych zdobywając po raz trzeci z rzędu to trofeum na szczeblu wojewódzkim.

Awans do „nowej” II ligi
Kolejny sezon 2007/08 był szczególny. Wszystko za sprawą zmiany systemu rozgrywek, która miała wejść w życie rok później. Dla piłkarzy Okocimskiego KS oznaczało to mniej więcej tyle, że aby utrzymać się na trzecim szczeblu rozgrywek musieliby uplasować się w pierwszej ósemce. W przerwie letniej doszło do wielu zmian kadrowych. Odeszli m.in. doświadczeni: Goran Atanasković, Grzegorz Bizoń, Jarosław Dzięciołowski, Marcin Imiołek, Tomasz Kozieł, Rafał Okas czy Krzysztof Szuba.. W ich miejsce klub pozyskał Ireneusza Grybosia ze Stali Sanok, Pawła Piotrowicza (Hutnik Kraków), Karola Bednarczyka (AKS Busko-Zdrój) i Michała Barucha (Zorza Zaczarnie). Tego, że nie będzie to łatwa sztuka piwna drużyna doświadczyła już na samym początku. Cztery kolejne porażki na starcie rozgrywek, w tym dotkliwa 0:7 z Górnikiem Łęczna postawiły „Piwoszy” w trudnej sytuacji. Podopieczni Zbigniewa Kordeli odrabiali stracone punkty i mozolnie wspinali się coraz wyżej w tabeli. Liga stała się aż takim priorytetem, że nikogo nie zdziwiło odpadnięcie z Pucharu Polski już w I rundzie z Zagłębiem Sosnowiec.

Na półmetku brzeszczanie uplasowali się na 8. miejscu, co pozwalało z optymizmem spoglądać na rundę rewanżową. Niespodziewanie w grudniu z zespołem pożegnał się trener Zbigniew Kordela, który pracował w Okocimskim KS przez dwa i pół roku. Jego miejsce zajął znany w środowisku trenerskim Czesław Palik. Wielkiego zbrojenia przy Okocimskiej nie było, ale trener Palik ściągnął do Brzeska kilku ciekawych zawodników, m.in. doświadczonego Słowaka Mariána Kočiša. Zza granicy powrócił Sławomir Jagła. Skład uzupełnili również zdolni juniorzy, jednak prawdziwym hitem transferowym okazało się pozyskanie Łukasza Szczoczarza z ekstraklasowej Cracovii. Po stronie strat zapisać należało bramkarza Tymoteusza Kasprzyckiego oraz braci Polichtów – Daniela oraz Rafała. Jak się później okazało ten drugi nie wrócił już więcej do poważnego grania. Wszystko za sprawą koszmarnej kontuzji jakiej nabawił się podczas spotkania rundy jesiennej z Avią Świdnik. Piłkarska wiosna rozpoczęła się udanie, od wygranej z KSZO Ostrowiec Św. 2:0. Drużyna grała przyjemny dla oka futbol, a co najważniejsze skuteczny. Do historii przejdzie z pewnością mecz z odwiecznym rywalem Sandecją Nowy Sącz, który po dramatycznej walce zakończył się zwycięstwem Okocimskiego KS 4:3. Upragniony awans do nowej II ligi stawał się coraz bardziej realny. Rycerze wiosny z Brzeska (trzeci zespół rundy rewanżowej) mogli świętować już na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu po tym jak pokonali na Suchych Stawach Hutnika Kraków 2:1. Piąte miejsce na finiszu budziło uznanie.

Zadomowić się na szczeblu centralnym
Przygotowania do sezonu 2008/09 już na szczeblu drugoligowym rozpoczęto niebawem po zakończeniu poprzednich rozgrywek. Na stadionie przy ul. Okocimskiej 34 ciężko pracowała ekipa remontowa, która pamiętający lata sześćdziesiąte obiekt starała się przystosować do wymogów licencyjnych. Również w kwestii sportowej poczyniono wiele, aby drużyna z Brzeska z powodzeniem rywalizowała na szczeblu centralnym. Pozyskano m.in. Marka Drozda ze Stali Stalowa Wola, Marcina Kajcę (LKS Nieciecza), Piotra Kajdę oraz Tomasza Kozieła z Hutnika Kraków (dla Kozieła było to drugie podejście do gry w Okocimskim KS), Marcina Zontka (Kolejarz Stróże) oraz młodzieżowców: Marcina Kucharzyka (Tuchovia Tuchów) i Bartłomieja Łapuszka (Wisła Kraków). Z piwnym klubem pożegnali się natomiast: Karol Bednarczyk, Łukasz Drużkowski, Krzysztof Gąsienica, Ireneusz Gryboś, Wojciech Kobylski, Bartłomiej Kuraś, Tomasz Metz, Jarosław Ulas oraz kontuzjowany Robert Stanula. Na inaugurację w II lidze grupie wschodniej brzeszczanie zremisowali z Wigrami Suwałki 3:3, ale apetyty były znacznie większe. Później przyszły kolejno: porażka z Kolejarzem Stróże 0:1, wygrana z outsiderem z Łomży 6:0 oraz sromotna klęska w Ostrowcu Świętokrzyskim aż 1:5. Wprawdzie w piątej kolejce Okocimski KS zwyciężył minimalnie Hetmana Zamość 1:0, ale to wszystko co był w stanie wykrzesać z tej drużyny Czesław Palik.

Cztery następne mecze bez zwycięstwa oraz szesnaste miejsce w tabeli mówiły wszystko. Krakowski szkoleniowiec rozstał się z zespołem, a funkcję trenera objął mało znany w środowisku Jerzy Wójcik. Ten z kolei prochu nie wymyślił, ale wyniki osiągane z „Piwoszami” broniły nowego szkoleniowca. Na zakończenie rundy jesiennej biało-zieloni zajmowali czternaste miejsce, aczkolwiek oczekiwania względem drużyny były znacznie wyższe.

Zimą postarano się o kilka ciekawych transferów. Pojawili się m.in. doświadczeni: bramkarz Maciej Palczewski z Przeboju Wolbrom oraz Tomasz Twardawa (Hetman Zamość), a także Dawid Dynarek (Cracovia) i Łukasza Popiela (Poprad Muszyna). Z ubytków najdotkliwsze było chyba odejście Mariána Kočiša, który po latach gry w Polsce postanowił wrócić na Słowację. Wszystko szło w dobrym kierunku, przede wszystkim pod względem organizacyjnym. Przygotowano także specjalną prezentację zespołu dla kibiców w hali ZSP nr 1. Początek wiosennych zmagań nie wypadł najgorzej, aczkolwiek zarzucano drużynie mało atrakcyjny styl gry. Dobre wyniki zacierały złe wrażenie. Wszystko jednak ma swój kres. Fatalna seria porażek z najsłabszymi zespołami, konflikty w zespole (już w połowie marca odszedł z klubu długoletni kierownik drużyny Antoni Klupa) doprowadziły na 7 kolejek przed końcem rozgrywek do zmiany trenera. Jerzego Wójcika zastąpił znany z gry w pierwszoligowej Stali Mielec czy Wiśle Kraków Krzysztof Łętocha. Zadanie jakie postawiono przed nowym szkoleniowcem było oczywiste – utrzymać beniaminka w II lidze. Jak się okazało walka o ligowy byt przyszła „Piwoszom” z wielkim trudem. Łętocha prochu nie wymyślił, a na finiszu rozgrywek ciężko było oczekiwać, że diametralnie zmieni się styl gry zespołu. A ta w dalszym ciągu wyglądała w kratkę, co poskutkowało koniecznością walki o ligowy byt w barażach z trzecioligowcem. Los sprawił, że brzeszczanie w dwumeczu musieli rywalizować z drugim zespołem III ligi podlasko-warmińsko-mazurskiej Huraganem Morąg. Przeciwnik, który przed dwumeczem wydawał się sporą zagadką w rzeczywistości okazał się znacznie słabszy. Okocimski odniósł dwa pewne zwycięstwa (2:0 w Morągu i 5:0 u siebie), co pozwoliło mu na dłużej zadomowić się na szczeblu centralnym.

